1. Po co polskiej armii samoloty F16?
Samoloty F-16 wypełnią powstałą w Polskich Siłach Powietrznych lukę po wycofaniu z eksploatacji przestarzałych samolotów MiG-21. F-16 będą wykorzystywane razem z samolotami Mig-29 do obrony polskiej przestrzeni powietrznej oraz do misji poza naszymi granicami zgodnie ze zobowiązaniami NATO.
2. W przetargu można było wybrać także Grippeny oraz francuskie Mirage. Czy uważa Pan, że dokonano najlepszego możliwego wyboru?
Ile ludzi, tyle zdań. Zawsze znajdą się zwolennicy, jak i przeciwnicy każdego rozwiązania. Uważam, że F-16 niewątpliwie był wyborem politycznym, ale Grippen, czy Mirage też by nim był. W odpowiedzi na każde rozwiązanie pojawiałyby się podobne opinie.
3. Kiedy prezydent Lech Kaczyński dokonywał odbioru samolotów w USA, w hangarze oprócz F16 stał znacznie nowocześniejszy F35.
Oczywiście, że stał. Odbiór pierwszych polskich F-16 odbywał się na terenie fabryki Lockheed-Martin w Fort-Worth w Teksasie. Dziwne byłoby, gdyby nie pokazano swoich najnowocześniejszych rozwiązań i produktów. To przecież reklama firmy. Jednocześnie nie można mieć do nikogo pretensji, że na obecnym etapie nie jesteśmy zainteresowani zakupem F-35. Prawda jest taka, że Polski na to nie stać. To bardzo kosztowny projekt, a Polska gospodarka ma przed sobą na bieżąco bardzo wiele poważnych inwestycji. I tak przez cały czas pojawiają się komentarze, że F-16 obciąża zbytnio nasz budżet. Nie jesteśmy przecież bogatym krajem, więc kupowanie produktów z najwyższej półki byłoby zbytnią rozrzutnością.
4. Między specjalistami krążą plotki mówiące o tym, że Polska ma tak zwany “najsłabszy z najnowocześniejszych” modeli F16. Lepsze sprzętowo samoloty mają podobno Grecja i Arabia Saudyjska.
Polska będzie miała takie samoloty, jakie wykorzystamy w praktyce. Po to je kupiliśmy, a nie dlatego, żeby chwalić się numerkami ze specyfikacji technicznych. Z resztą, nie próbuje Pan chyba porównywać budżetu Arabii Saudyjskiej i Polski?
5. Polska dostanie F16 w wersji Block 52+. Proszę powiedzieć naszym Czytelnikom, czym różni się nasza wersja od innych?
Najważniejszą różnicą jest użycie w naszej wersji F-16 Block 52 Advanced komputera, którego algorytm pracy został stworzony pod kątem najnowocześniejszego, ciężkiego myśliwca USAF – F-22 Raptor. Pozwala on na sprawną wymianę informacji i parametrów lotu, między wszystkimi systemami, co docelowo wpływa pozytywnie na wydajność załóg latających, co przekłada się na zwiększenie przewagi w powietrzu nad potencjalnym przeciwnikiem.
6. Komentatorzy – mowa o polskiej prasie – zachwycają się takimi detalami jak 64 – bitowy procesor, a więc “mózg” najnowszej generacji. Podkreślają modernizację wielu podzespołów, na przykład stacji radiolokacyjnej APG 68, która występowała już w starszych wersjach maszyny. Czy wysoka cena, jaką zażyczyli sobie Amerykanie równoważona jest przez jakość wyposażenia?
Proszę zauważyć, że największy odsetek ceny globalnej samolotu zajmuje właśnie jego wyposażenie elektroniczne. Samolot bez awioniki jest jak samochód bez kierownicy.
7. Polscy piloci chcący latać na F16 muszą przejść bardzo rygorystyczne testy medyczne, potem odbywają szkolenie teoretyczne. Dopiero po wielu godzinach mogą wsiąść do kabiny samolotu. Ilu realnie mamy pilotów mogących być operatorami tego sprzętu?
W USA wyszkolonych zostanie 48 pilotów. W trakcie wdrażania F-16 do Polski rozpocznie się równoległy proces szkolenia pilotów w Polsce.
8. Czy spadochrony hamujące zostały dołączone do polskiej wersji samolotu, czy jest to standardowe wyposażenie? Amerykanie musieli dostosować sprzęt do polskich, krótkich pasów startowych?
Tak, wszystkie samoloty zakupione przez Polskę będą posiadały spadochrony hamujące. Firma Lockheed Martin wyposaża swoje produkty w takie opcje, jakie zażyczy sobie klient. Na przykład F-16 latające w USA nie posiadają spadochronów hamujących
9. Tak zwany offset, czyli gwarancje modernizacji polskiej armii w zamian za wybór samolotu amerykańskiego, opiewał na 6 mld dolarów (mowa o firmie Lockheed Martin). W 2004 roku prasa branżowa donosiła, że amerykański potentat realizuje w Polsce 25 programów offsetowych. Coraz częściej słyszymy jednak, że na całej tej wymianie skorzystały tak naprawdę tylko trzy zakłady – w Mielcu, PZL Rzeszów oraz bydgoski Nitro – Chem, gdzie Amerykanie kupili materiały wybuchowe o wartości ponad 23 mln $.
Trzeba wziąć pod uwagę, że program offsetowy jeszcze się nie zakończył i raczej rzekłbym, że już trzy polskie zakłady na tym skorzystały. Dobrze, że wszyscy bardzo dokładnie rozliczają Amerykanów z offsetu. Wszystkim nam z pewnością wyjdzie to na dobre.
10. Czy takie programy offsetowe jak produkcja Opla Astry T-3000 w gliwickich zakładach Opla można w ogóle traktować poważnie? Ten model i tak miał być tam produkowany. Czy nie jest to próba “dopchania” wózka z offsetem do końca? Czy owo dokapitalizowywanie polskiego sektora zbrojeniowego w ogóle się zaczęło?
Mam nadzieję, że tak się nie zakończy, ale rzeczywiście tak to wygląda. Jak pokazują ostatnie dni i podpisanie porozumienia przez Agencję Rozwoju Przemysłu oraz Sikorsky Aircraft Corporation, być może powoli, ale jednak polski sektor zbrojeniowy zaczyna się rozwijać.
11. Jak Pan skomentuje fakt, że Amerykanie w ramach offsetu zmodernizują Rafinerię Gdańską oraz budowę systemu łączności TETRA i to bez przetargu? Czy całe zjawisko offsetu nie sprawia przypadkiem wrażenia rozproszonego, przeprowadzonego bez ładu i składu snu pijaka? Kto za to odpowiada?
Jak wiele innych poważnych projektów realizowanych w naszym kraju, chociażby wydawanie pieniędzy z funduszy Unii Europejskiej, tak i na offset wydajemy się być nie przygotowani. Możemy mieć tylko nadzieje, że decydenci odpowiedzialni za wydawanie tych pieniędzy obudzą się zanim utracimy taką możliwość.
12. Na stronie polskiej ambasady w USA czytamy: “Zakup F-16 jest korzystny dla Polski jeszcze z jednego powodu. Kongres USA z myślą o przyjściu z pomocą w realizacji transakcji podjął bezprecedensową decyzję o udzieleniu Polsce pożyczki w wysokości 3,8 mld dol. ze spłatą rozłożoną na 15 lat. Ponieważ stopa procentowa jest porównywalna z oprocentowaniem kredytów komercyjnych, amerykański podatnik nie będzie ponosił żadnych kosztów z tego tytułu”. Czy to wg Pana jest sukces polskiej dyplomacji?
Oczywiście, że nie. Podczas swojego ostatniego pobytu w USA w trakcie realizacji materiału na temat F-16 dla Magazynu Lotniczego ‘Skrzydlata Polska’ rozmawiałem z wieloma Amerykanami na temat Polski i naszego wsparcia USA w konfliktach w Iraku oraz Afganistanie. Nawet oni wypowiadali się ze zdziwieniem, że Rząd USA traktuje nas tak zimno w odpowiedzi za nasze poświęcenie. Uważam, że powinniśmy domagać się lepszego traktowania ze strony USA, tym bardziej, że jesteśmy bardzo lojalnym sojusznikiem.
13. Zadałem sobie trud i przeszukałem anglojęzyczny Internet w poszukiwaniu tego, co o zakupie F16 przez Polskę piszą na Zachodzie. Znalazłem ciekawe opracowanie autorstwa Romana Czerwińskiego (zainteresowanych odsyłamy na stronę http://www.nato.int/docu/colloq/1998/31-czer.pdf ). Wynika z niego, że poza wzrostem zatrudnienia, jedyną korzyścią z zakupu 48 samolotów wielozadaniowych oraz offsetu jako takiego, będą spełnione założenia polityczne oraz militarne. Co ciekawe, te cele i tak byłyby spełnione, nawet bez istnienia umów offsetowych! O czym to świadczy?
Wzrost zatrudnienia jest obecnie w naszym kraju jednym z najbardziej pożądanych etapów poprawy sytuacji ekonomicznej państwa, więc nie bagatelizowałby tego. Oczywiście przypływ nowych technologii również wyjdzie nam na korzyść, a zobowiązania wobec NATO są tu kluczowe.
14. A może to jednak czarnowidztwo i z polską zbrojeniówką nie jest tak źle? Amerykanie z firmy Sikorsky Aircraft rzucili się na Mielec. Chcą produkować supersprawne helikoptery Black Hawk i stworzyć tym samym tysiąc miejsc pracy. To chyba dobrze?
Bardzo dobrze. Tylko mam nadzieję, że te wszystkie inwestycje przełożą się docelowo na rozwój rodzimego przemysłu lotniczego oraz zbrojeniowego. Na edukację młodych konstruktorów oraz ich późniejsze, godziwe opłacanie.
15. Kontynuując myślenie pozytywne – Zakłady Lotnicze Mielec mają Sikorskiego, PZL Świdnik współpracuje z Augustą Westland. Szykuje nam się zażarta walka o kontrakty na polskim podwórku. Konkurencja stymuluje rozwój czyżby, więc wszystko szło jak po maśle?
Na pewno wszystko nie jest takie ładne, jakie nam się wydaje, ale najważniejsze, że coś zaczęło się dziać w dobrym kierunku. Przy dobrym zarządzaniu, każda z tych fabryk może mieć dużą ilość zamówień nie tylko dla odbiorcy wojskowego, ale i cywilnego.
16. Polscy politycy marzą o nowych statkach powietrznych – także dla siebie. Wysłużone JAKi 40 mają wkrótce zostać zastąpione przez bardziej ekonomiczne w eksploatacji, nowsze i co najważniejsze z punktu widzenia politycznego – bezpieczniejsze samoloty. Czy takie zakupy są uzasadnione?
Polscy politycy raczej o tym nie marzą. Mają codziennie tak dużo innych zajęć, że mają czym sobie głowy zaprzątać. Wymiana sprzętu do przewożenia VIP-ów to raczej konieczność niż czyjeś zachcianki. Taki zakup jest o tyle uzasadniony, że globalnie bardziej opłaca się utrzymywać taki pułk lotniczy, który 24 godziny na dobę jest do dyspozycji, niż dzierżawić za grube miliardy złotych samoloty od prywatnej firmy. Istnienie takiego pułku jest nie dość, że tańsze, co dodatkowo daje zatrudnienie 500 osobom. Koszt przelotu samolotu rządowego za Atlantyk zwraca się już przy przewozie 15 osobowej delegacji, gdzie zwykle na pokładzie jest 60 osób.

17. Padają najróżniejsze propozycje zakupów. Redakcja polityka.org.pl poleca na przykład Bombardier Global Express. Mamy gust?
Jasne, że macie. To piękny samolot. Należy jednak pamiętać, że w tym segmencie jest spora konkurencja i przy zakupie znowu będzie trzeba rozważyć korzyści polityczno-gospodarcze.
18. Czy rolą tego rodzaju prasy, jaką Pan reprezentuje, jest tylko pisanie o tym, co dzieje się na niebie, czy też stawiacie sobie także cele doradcze? A może na polskim rynku wystarczy konkurencyjny “Raport”?
Magazyn Lotniczy ‘Skrzydlata Polska’ jest również miesięcznikiem, który w środowisku lotniczym cieszy się największym zaufaniem, jeśli chodzi o rzetelność artykułów oraz o ich niepowtarzalność. "Raport –WTO"jest raczej naszym uzupełnieniem, niż konkurencją, gdyż mamy tego samego wydawcę. Oba te tytuły oraz jeszcze Aeroplan wydawane są przez Agencję Lotniczą Altair.
19. Jakie plany na najbliższe miesiące? Co będziemy mogli znaleźć w najbliższych numerach “Skrzydlatej Polski”?
W najbliższych numerach będzie można zobaczyć i przeczytać m.in. o szkoleniu polskich pilotów F-16 w Tucson, jak i o programie partnerskim ze 183FW w Springfield. Jako jedyni pokażemy swoje autorskie zdjęcia z tankowania samolotów F-16 oraz ze szkolenia polskich pilotów w USA.
20. Czy prywatnie jest Pan miłośnikiem lotnictwa? A może posiada własny pojazd, chociażby awionetkę?
Jestem olbrzymim pasjonatą lotnictwa. Zresztą to jest jeszcze jeden z atutów prasy lotniczo-obronnej, że skupia ona ludzi poświęcających się temu tematowi bez reszty. Samolotu swojego nie posiadam, ale mam okazję latać na wszystkim, od motolotnii, przez Migi-29, F-16 po duże samoloty komunikacyjne. Każdy statek powietrzny przynosi niepowtarzalne doznania, które na zawsze zostają w pamięci.
21. Czy Pana zdaniem rynek prywatnego lotnictwa w Polsce (mam na myśli nie tylko zakupy prywatnych inwestorów na swoje potrzeby, ale także powietrzne taksówki) jest przyszłościowy? Jeśli tak, z czego to wynika?
Tak. Jest coraz więcej producentów samolotów ultralekkich. Są one dużo tańsze od samolotów standardowych nie tylko w zakupie, ale i w eksploatacji, co czynie je potencjalnie bardziej popularnymi też na naszym rynku. Jeśli nie będzie się przy ich produkcji oszczędzało na bezpieczeństwie, to z pewnością będą one za jakiś czas stanowiły znaczący odsetek samolotów prywatnych w Polsce. Obecnie Aeroklub Polski przygotowuje się do otwarcia bardzo profesjonalnej fabryki samolotów ultralekkich w Krośnie. Należy tylko trzymać kciuki za powodzenie tej inwestycji.
Zdjęcia z prywatnego archiwum Mariusza Adamskiego - dziękujemy!
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się i dodaj komentarz.